Pierwszy tydzień w nowej szkole
edukacja 14 wrz 2009Tekst jest subiektywną opinią ucznia jednego z Krakowskich liceów, z tego względu nigdzie nie podałem o którą dokładnie szkołę chodzi, ale jak ktoś ładnie poprosi na Blipie, to się dowie ;p.
Pisać, pisać, pisać …
Każdy to potrafi, więc czemu nie, na dzień dobry, z prawie każdego przedmiotu, od kilku do kilkunastu stron w zeszycie, kryteria oceniania, podobne, czasami nawet identyczne, ale pisanie przecież nikomu nie zaszkodzi, więc pisać, pisać, pisać… Tylku kilku nauczycieli wpadło na genialny pomysł skorzystania z ksero, kilku ominęło niektóre punkty i powiedziało w jakich wyjątkowych sytuacjach można je łamać. Teraz czas na wymagania, ale tego nie będziemy pisać, możecie sobie w bibliotece przeczytać, skaczmy z radości, bo mogło by zeszytu zabraknąć, wymagania to kilka stron A4. Kilku nauczycieli przeczytało nam całościowo lub fragmentarycznie wymagania, całość, jak i statut w bibliotece… biblioteka nieczynna do końca miesiąca, inwentaryzacja.
System oceniania
Teoretycznie ocena powinna być wystawiana wg spełnianych przez uczniów wymagań, ale jest wg tego jak nauczyciel popatrzy na dziennik i co tam wypatrzy, czyli jaki ma humor. Średnia arytmetyczna ani wagowa nie obowiązują w większości przypadków.
System liczenia średniej ma swoje wady i zalety z punktu widzenia ucznia, ja wolę mieć wszystko na papierze, przewidywalne. Nie stosując średniej nauczyciel może uznać, że uczniowi który ma średnią 3,55 należy się 2, gdyż się nie starał, średnią ma fartem, lub nauczyciel wstał lewą nogą lub nie przepada za uczniem. Sytuacja może być także odwrotna, uczniowi wychodzi 2,4 ale się starał, więc dostanie 3. Stosując średnią uczeń może sobie wyliczyć, że nie odrabiając zadań, zakładając 2 z odpowiedzi musi uzyskać to, to i to z pozostałych dziedzin aby przejść do następnej klasy, takie wyliczanie na pewno nie spodoba się większości nauczycieli, może pani od matematyki bo wszyscy by umieli średnią wyliczać, co w gimnazjum nie wszystkim wychodziło, dlatego powstawały (w gimnazjum) aplikacje komórkowe i webowe do liczenia średnich (wagowych).
Przerwy
Tutaj będę odnosił się do ukończonych przeze mnie szkół, czyli podstawówki i gimnazjum. Przerwa w liceum polega na opuszczeniu sali, udaniu się pod następną (lub pozostaniu przy aktualnej) i spędzeniu tam stojąc, a jak się ma szczęście siedząc, reszty przerwy (uczniowie i nauczyciele krążą po szkole). W podstawówce większość lekcji odbywała się w jednej sali (nauczyciele przychodzili do uczniów), uczniowie spędzali przerwę w wyznaczonym do tego miejscu gdzie każdy mógł spokojnie usiąść a nie tłoczyć się na korytarzu. W gimnazjum przerwę (przynajmniej w teorii) spędzaliśmy w klasie, natomiast tuż przed dzwonkiem udawaliśmy się na następną lekcję co skutkowało zakorkowaniem się korytarzy (uczniowie przychodzili do nauczycieli).
Oczywiście koło drzwi wisi taka ładna karteczka (po lewej), aby komuś nie przyszło do głowy wyjście na świeże powietrze, nie wiem jak reagować na tego typu informacje, czy sens ma tłumaczenie komukolwiek, że jak mam taki kaprys, to sobie mogę wyjść na przerwie przed szkołę.
PPOŻ

Będziecie się ze mnie śmiali, ale strasznie mnie drażnią kłódki na hydrantach
(po lewej). Domyślam się, że hydranty są od lat nieczynne, więc mogą być zamknięte. Poza tym we wrześniu szykuje się kontrola gaśnic, zobaczymy czy będą punktualni
.
Statut
Tą kwestię przemilczę, powiem tylko, że nie łatwo go uzyskać na dzień dzisiejszy, bo biblioteka nieczynna, ale może na święta Bożego Narodzenia sobie wypożyczę i poczytam. W najbliższym czasie opublikuję przygotowany jeszcze w zeszłym roku szkolnym tekst na temat statutu w gimnazjum które jakimś cudem ukończyłem.
Straszenie WDŻem
Pani wychowawczyni rozdała karteczki z rezygnacją z wychowania do życia w rodzinie, poinformowała, że jeśli cała klasa zrezygnuje zyskamy 0,5h angielskiego (zamiast WDŻ). Większość klasy przyniosła karteczki “nie rezygnuję”, pani karteczki zebrała. Kilka dni później na jednej z lekcji odwiedziła nas pewna pani, ucząca (nie mnie) matematyki i odpowiedzialna za tworzenie planów zajęć. Poinformowała nas co to się będzie dziać jak ktokolwiek z klasy będzie chciał chodzić na WDŻ, a co się takiego będzie działo? Pani stwierdziła, że plany będzie trzeba przepisać od nowa, gdyż WDŻ jest łączony międzyoddziałowo (z pozostałych klas max kilka osób jest chętnych) i trzeba będzie dostosować plany tak, aby pasowało wszystkim pierwszym klasą, postraszyła, że możemy np. w piątek kończyć o 17:10 (teraz 16:20). Na to wszyscy zgodnie, że oni nie chcą WDŻu, wolą angielski, tylko co teraz zrobić, zgody ma już pani wychowawczyni, ale my przecież nie wiedzieliśmy…

14 wrz 2009 o 17:34
Ah, szkoła. Cóż za wspaniała instytucja.
W mojej szkole powiedzieli “chodzisz na religie, etyke, albo masz 2h mniej”. Skutkiem czego 7 osób wybrało religie, 2 etyke, a cała reszta raz w tygodniu się wysypia.
Problem w tym, ze osoby które wybrały etyke, miała mieć ja łączoną niewiadomo-kiedy z inną klasą, ale z pwodu braku funduszy iewiadomo czy takowe zajecia w ogóle będą miały miejsce.
Co do WDŻetu, w pierwszej klasie istaniało cos takiego i jak dobrze pamietam, nikt od nas na to nei uczęszczał. W tym roku wymyślili Wiedzę o Seksie.
Wychowawczyni powiedziała, nie do końca bezpośrednio, abyśmy wszyscy przynieśli deklaracje iż nie chcemy uczęszczać. Dlaczego?
Ponieważ, jeżeli chociaż jedna osoba jej nei przyniesie, zajecia takie się odbędą.
Tylko dla tej osoby, kosztem 1h angielskiego.
Co w tym czasie będzie robić reszta klasy?
Siedzieć w bufecie.
Jest to tym bardziej absurdalne, gdyż angielski mamy międzyoddziałowy i jest to obowiązkowy przedmiot maturalny.
Natomiast na przerwe, oczywiscie mozemy wyjść na dwór.
Dziedziniec szkolny dysponuje czterema ławkami i ewentualnie trawnikiem jesli ktoś-tak-bardzo-chce-usiąść. Przecież siedzimy 45minut, nie?
W efekcie większość, oczywiście palacze, gromadzą się między blokami w wiadomym celu.
Podobnie jest w budynku. po dwie ławki na jedne korytarz. Ewentualnie można usiąść na szerokim kamiennym parapecie, bądź linoleum pod salą.
14 wrz 2009 o 17:35
zakaz wychodzenia ze szkoły i był u mnie. I jakoś nie widze w nim nic zlego.
aczkolwiek miałem ciekawą scene, jak jednego dnia konczyliśmy o 12,20 tylko jena babka o tym nie wiedziała i pilnie czuwała by nikogo nie wypuścić i do mnie też z fochem że nie wyjde… A ja jej świsłem planem przed nosem aż jej sie glupio zrobiło
no i musiala nas wypuścić
21 gru 2009 o 4:11
Tak, pewnie tak jest